Konwój – recenzja

źródło: filmweb.pl

„Konwój” Macieja Żaka, to kolejne „wybitne” dzieło polskiej kinematografii. Spójrzmy prawdzie w oczy. Kto nie byłby zainteresowany wybraniem się na film, w którego obsadzie znajdują się Robert Więckiewicz, Janusz Gajos, Łukasz Simlat, Przemysław Bluszcz. Śmietanka polskiego aktorstwa. Ale nie samymi nazwiskami człowiek żyje, ważna jest przecież także historia, przynajmniej dla niektórych z nas. Fabuła jest obiecująca. Czwórka strażników więziennych przewozi groźnego przestępcę. W tle pojawia się jednak pewien przekręt, za którym stoi sam dyrektor więzienia. Kryminalista ma bowiem nie dotrzeć do wyznaczonego celu. Brzmi naprawdę nieźle, ale jak to wygląda w rzeczywistości?

Na początku poznajemy naszych dzielnych strażników. Każdy ma swoją własną historię, ale tylko jeden z nich wie o tym co ma się wydarzyć. Przez ponad godzinę oglądamy jak pięciu chłopa gnieździ się w furgonetce, okazyjnie zatrzymując się i odsłaniając kolejne elementy tajemnicy. Oczywiście jak przystało na polskie kino sensacyjne, nie brakuje przekleństw, kłótni i mordobicia. Szkoda tylko, że to wszystko dzieje się strasznie powoli i nie sposób skupić się na akcji, jeśli takowa w ogóle ma miejsce.

Nie zawodzi Janusz Gajos, który ma małą rolę, ale spisuje się w niej idealnie. Dyrektor więzienia o wątpliwym kodeksie moralnym, który postanowił, że pewien kryminalista powinien zapłacić za popełnione czyny swoim życiem, a nie karą więzienia. Gajos jest tu sprytny, wścieka się, bluźni, świetnie wychodzi mu granie filmowego złoczyńcy. Jeśli zaś chodzi o resztę bohaterów, to odniosłem wrażenie, że giną pod ciężarem fabuły. Nawet taki gigant jak Więckiewicz nie był w stanie skupić na sobie mojej uwagi.

Mamy naprawdę dobrze zarysowaną intrygę, ale w pewnym momencie wszystko zmierza w dość przewidywalnym kierunku. Jak to w końcu często bywa, źli ludzie muszą ponieść karę, choćby mieli dobre intencje. Nie inaczej jest w przypadku „Konwoju” i w sumie dobrze, bo jeśli w rzeczywistości wymiar sprawiedliwości działa kiepsko, to niech przynajmniej wykaże się na szklanym ekranie.

Nie powiedziałbym, że zmarnowałem półtorej godziny na seans tego filmu. Sam klimat i atmosfera potrafią trzymać w napięciu, trzeba tylko wyłączyć na ten czas myślenie i nie próbować samemu dojść do sedna zaprezentowanej historii. Wtedy można liczyć na solidną rozrywkę w polskim wykonaniu.

Jedno przemyślenie na temat “Konwój – recenzja”

  1. fantastyczny blog ! Polecam i również zapraszam do mnie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>