Th1rteen R3asons Why – recenzja

13powodów

W życiu zawsze będziemy zaszufladkowani. Ten podział jest najbardziej wyraźny podczas naszego pobytu w szkole. Mogłoby się wydawać, że ten schemat znamy już na tyle dobrze, że nikt nie będzie miał ochoty znowu się mu przyglądać. Jeśli jednak dodamy do tego samobójstwo jednej z uczennic i powoli będziemy odkrywać jej tajemnice, schemat przestaje już być taki nudny.

Poznajemy Claya Jensena, nastolatka który otrzymuje tajemniczą przesyłkę. W środku znajdują się kasety z trzynastoma nagraniami, a jej autorem jest Hannah Baker. Nie byłoby w tym jeszcze nic dziwnego, gdyby nie fakt że Hannah niedawno popełniła samobójstwo, a jego powody zdradza na owych taśmach.

Przez trzynaście godzinnych odcinków poznajemy losy Hannah, a jednocześnie jej konsekwencje w teraźniejszości, których głównym bohaterem jest wspomniany już Clay. Choć na samym początku dowiadujemy się że jej historia nie będzie miała szczęśliwego zakończenia, nie stanowi to jednak od poznania jej przebiegu.

Gdy myślę o serialach młodzieżowych poruszających poważne tematy i dramaty z życia młodych osób, na myśl przychodzi mi choćby „Glee”, „Kumple” czy „Degrassi: Następne pokolenie”, a „Th1rteen R3asons Why” nie tylko dołącza do tego grona, ale także wysuwa się w nim na pierwsze miejsce.

Serial z pewnością nie byłby tak interesujący, gdyby nie świetnie dobrana obsada, a znalezienie takiej z pewnością nie należało do najłatwiejszych. Znalezienie młodych aktorów, którzy będą w stanie sprostać  wymaganiom tak ciężkiej historii, to iście syzyfowa praca. Łatwo tu bowiem o popełnienie prostego błędu, ale twórcom udało się tego uniknąć.

Dwójka głównych bohaterów, Hannah i Clay, została sportretowana przez Katherine Langford oraz Dylana Minnette. Nieśmiałe uczucie jakie rodzi się między przyjaciółmi oraz jego niezwykła wiarygodność wynika z chemii, która jest gołym okiem dostrzegalna na ekranie.

Partneruje im mnóstwo nowych twarzy w tym m. in. Christian Navarro, Miles Heizer, Justin Prentice, Alisha Boe, czy Keiko Agena. Jest tu również kilka znanych aktorów, którzy równie dobrze spisują się w swoich rolach jak Brian d’Arcy Jones, czy Kate Walsh. Odnoszę wrażenie, że każdy po prostu wypełnia powierzone mu zadanie najlepiej jak potrafi, a duża w tym zasługa scenariusza.

Łatwo zżyć się z poszczególnymi bohaterami serialu. Na pewno w naszym otoczeniu są osoby nieśmiałe, osoby popularne, które myślą że wszystko im wolno, czy osoby buntujące się. Przedstawione sytuacje są z życia wzięte, a najłatwiej nam utożsamić się z czymś, co sami przeżyliśmy. Jest to kolejny dowód na to siłę historii, za której adaptację odpowiada Brian Yorkey.

A serial jest adaptacją książki Jaya Ashera o tym samym tytule. Wspomiany wyżej Brian Yorkey zdobył m. in. Pulitzera i nagrodę Tony za musical „Next to Normal”, więc mowa tu o utalentowanej osobie. Fabuła jest bardzo wciągająca i niewątpliwie jest to efektem przyjętej formuły każdego odcinka, przedstawiającego kolejne strony nagranych przez Hannah taśm. W ten sposób powoli odkrywamy kolejne tajemnice, a fragmenty zaczynają się układać w całość. Na dodatek sama historia jest bardzo wiarygodna, choć jak zwykle trudno uwierzyć, że tyle dramatów może mieć miejsce w jednej szkole w tym samym okresie czasu.

Serial porusza bardzo ważne tematy, od samobójstwa zaczynając, przez nieśmiałość, wykorzystywanie seksualne, na kłopotach rodzinnych kończąc. Jak wiele osób zauważyło, niektóre fragmenty ogląda się naprawdę ciężko, ale to za sprawą ich ciężaru oraz prawdziwości.

„Th1rteen R3asons Why” powinny oglądać zapewne jedynie osoby pełnoletnie. Z uwagi na jego treść, wiele osób może zechcieć podzielić los Hannah. Moim zdaniem serial nie stanowi jednak tylko pesymistycznego obrazu zarzuconej problemami nastolatki i jest nie tyle przestrogą, co raczej wskazówką, że istnieją różne ścieżki pomocy. Jeśli już mamy doszukiwać się winnych takiego scenariusza, to są to rodzice, pedagodzy i „przyjaciele”, którzy nie są w stanie dostrzec dramatu jaki rozgrywa się na ich oczach. Autorzy starają się jednak pokazać, że nie jest to takie proste, bo przecież każdy ma swoje życie i swoje problemy, co czasami ma negatywny wpływ na pozostałych członków naszego małego społeczeństwa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>