„Wielkie Kłamstewka” nie tylko dla kobiet

źródło: filmweb.pl

Coraz częściej gwiazdy Hollywood przerzucają się z kina na telewizję. W sumie nic w tym dziwnego. Seriale są po prostu w stanie zaoferować im zdecydowanie większe wyzwania, lepsze projekty i wcale nie mniejsze pieniądze. Szczególnie ma to sens w przypadku kobiet, które nie tylko muszą walczyć o swoje pensje, ale także wciąż spierać się ze stereotypami i uprzedzeniami, nie wspominając o ciekawych rolach. Niedawno grupa aktorek zrobiła spory krok naprzód i pokazała, że jest miejsce na interesujące historie z przedstawicielkami płci pięknej w rolach głównych.

To wszystko za sprawą adaptacji bestsellerowej powieści Liane Mortarty pt. „Wielkie Kłamstewka”. –odcinkowy serial opowiada o losach kilku matek i żon z Monterey, które muszą radzić sobie z różnymi problemami, a w tle pojawia się tajemnicze morderstwo.

Najpierw należy wspomnieć o doborowej obsadzie. Nicole Kidman, Reese Witherspoon, Shailene Woodley, Laura Dern, Alexander Skarsgard – brzmi jak kolektyw składający się na wielki blockbuster. Nad całym projektem pieczę powziął z kolei David E. Kelley, twórca takich hitów jak „Ally McBeal”, „Boston Public” czy „Kancelaria adwokacka”. Już same nazwiska przekonują, że warto dać szansę produkcji HBO.

Fabuła koncentruje się przede wszystkim na trzech kobietach. Celeste ma bliźniaki, przystojnego męża, który jest przykładnym ojcem, ale pozory potrafią mylić. Namiętny związek szybko odkrywa bowiem swoje mroczne strony. Madeline to z kolei bardzo temperamentna i wybuchowa babka. Jej młodsza córka właśnie idzie do pierwszej klasy, a starsza bardzo się uniezależnia. Do tego jest jeszcze jej były mąż, z którym nie jest w najlepszych stosunkach, a na którego ciągle wpada. W mieście pojawia się też Jane razem ze swoim synkiem Ziggym, która chce rozpocząć tam nowe życie i wyprowadza się od swoich rodziców. Zdaje się też skrywać pewną tajemnicę.

Już na samym początku twórcy stosują bardzo ciekawy zabieg. Poznajemy bowiem główne bohaterki, równocześnie dowiadując się, że popełnione zostało morderstwo. Nie wiemy jednak kto za nim stał, ani kto zginął. Z zeznań świadków, postaci trzecioplanowych, można wysnuć że była to jedna z wcześniej wspomnianych kobiet. Może i oglądamy przyziemne problemy trzech, różnych matek, ale w powietrzu czuć napięcie, a wskazówki dotyczące tajemniczej zbrodni są przed nami powoli odsłaniane. I to spokojne tempo działa na korzyść, ponieważ poświęcamy Celeste, Madeline, Jane oraz innym postaciom wystarczająco dużo uwagi, chwilami zapominając o tym, że wkrótce wydarzy się coś złego. I w ten sposób przynęta zostaje przez widza złapana.

Z pozoru może wam się wydawać, że „Wielkie kłamstewka” to kolejny serial obyczajowy z gatunku „Gotowe na wszystko” czy „Matki, żony i kochanki”, ale porusza on bardzo ważne tematy społeczne – wykluczenie dziecka z grupy rówieśników, przemoc w rodzinie, dojrzewanie czy zdradę – a wszystkie nabierają większego wydźwięku dzięki doskonałym kreacjom aktorskim.

Zdążyliśmy już się chyba przyzwyczaić do tego, że Nicole Kidman nie stroni od trudnych, momentami kontrowersyjnych ról, a jako Celeste to wyzwanie podejmuje i jak najbardziej się sprawdza. Zaskakująca była dla mnie Shailene Woodley, która dała się mi poznać z zupełnie innej strony. Do tej pory moją równolatkę kojarzyłem głównie z serii „Niezgodna”, której swoją drogą nie cenię zbyt wysoko. W serialu pokazała jednak nadzwyczajną dojrzałość i charakter i ani przez chwilę nie wątpiłem w to, że oglądam młodą, samotną matkę, która przede wszystkim pragnie szczęścia dla swojego dziecka. Z kolei Reese Whiterspoon przeżywa ostatnio renesans swojej kariery i potwierdza, że jest gwiazdą największego kalibru. Oprócz tego jest także zjawiskowa Laura Dern, Adam Scott czy wspomniany już Skarsgard, którzy urzeczywistniają swoje postacie. Nie należy jednak zapominać o wszystkich dzieciakach, które się tu pojawiają i wykonują fantastyczną robotę. Momentami mogą wydawać się nieco sztywne i sztuczne, ale nieraz są w stanie skraść show jak choćby Darby Camp wcielająca się w Chloe, młodszą córkę Madeline.

Integralną część serialu stanowi muzyka, której jest tu pełna. Słyszymy ją my, słyszą ją także dzieci i dorośli. Dla niektórych postaci stanowi ona odskocznię od ich problemów, dla innych jedyną chwilę odpoczynku i relaksu, a dla dzieci powód do zabawy. Niektóre utwory oczyszczają, pewne wywołują smutek i płacz, a jeszcze inne niepohamowany przypływ energii. Już sam opening jest fantastyczny z „Cold Little Heart” Michaela Kiwanuki w tle oraz bohaterkami jadącymi ku swoim celom. Sugeruje, że zabiera nas do magicznej krainy, prawdziwej oazy spokoju by ostatecznie przekonać się, że odrobina zła jest w każdym z nas.

Śmiało można stwierdzić, że nie jest to serial tylko i wyłącznie dla kobiet, dla kur domowych, dla matek, córek, żon, kochanek, itd. Historia jest po prostu wciągająca, kreacje na poziomie Oscarowych filmów, a fabuła to po prostu życie. Życie każdego z nas, lekcja dla każdego z nas. David E. Kelley w niezwykły sposób łączy tajemnicę i elementy thrillera z dramatem i ciężkimi elementami naszej codzienności. Na niektóre sceny naprawdę ciężko patrzeć ze względu na ich ciężar gatunkowy, ale jednak to robimy, chcemy się zaangażować, chcemy wiedzieć, że te problemy można rozwiązać. „Wielkie kłamstewka” przytrafiają się wszystkim, a ich konsekwencje mogą być zabójcze. I choć nie da się ich uniknąć, to serial opowiada jedną ważną i znaną wszystkim prawdę – kłamstwo nie popłaca, szczególnie jeśli oszukujemy samych siebie.

 

http://www.eska.pl/news/wielkie_klamstewka_-_muzyka_z_serialu/140650

Jedno przemyślenie na temat “„Wielkie Kłamstewka” nie tylko dla kobiet”

  1. ~lolitka pisze:

    Zainteresowało mnie mocno

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>