Dr House sezon 2. – recenzja

źródło: filmweb.pl

Tęskniliście za Housem? Zgryźliwy doktor powraca z drugim sezonem, a w nim znajdziecie jeszcze więcej jego mądrości, odrobiny narcyzmu, ironii oraz dużo filozofii i niezwykłe zagadki medyczne. Najważniejsze pytanie, to czy House się zmienił, czy nadal pozostał taki sam?

Nie bez powodu o tym wspominam. Dobra historia powinna posuwać się do przodu. Oczywiście wiem, że jest to serial proceduralny, a w każdym kolejnym odcinku zespół lekarzy zajmuje się innym przypadkiem. Stabilizacja działa jednak tylko do pewnego stopnia, a widz z czasem oczekuje coraz więcej.

O ile w pierwszym sezonie House musiał jakoś poradzić sobie z Edwardem Voglerem, miliarderem który inwestuje w szpital, a któremu nie przypadają do gustu zwyczaje i zachowanie doktora. Co w tym przypadku znamienne, House jest uparty i obstaje przy swoim zdaniu od samego początku, a ostatecznie wszystko toczy się zgodnie z jego przewidywaniami. W drugim sezonie do miasta powraca jego była partnerka Wendy, którą zobaczyliśmy w finale pierwszej serii i wprowadza sporo zamieszania w jego życiu.

Z jednej strony ma ona męża i ruszyła do przodu, droga do jej serca wydaje się zatem być zamknięta, z drugiej strony House nie poddaje się w swoich staraniach by ją odzyskać, a nie robi tego przy użyciu przewidywalnych metod. Posługuje się kłamstwem i przekrętem, żeby się do niej zbliżyć. Utrudnieniem jest także jej mąż, Mark, który przechodzi rehabilitację po zdiagnozowaniu u niego porfirii ostrej przerywanej.

Także w tym sezonie spotkacie się z niesamowitymi przypadkami medycznymi oraz nowymi pacjentami. Jest choćby dziennikarz, który nie jest w stanie porozumieć się z innymi i robi to tylko za pomocą słów „tak” i „nie”, jest lekarz-idealista walczący z gruźlicą, który w imię pracy jest w stanie poświęcić swoje życie, jest także skazaniec czekający na karę śmierci, czy chłopak, który rzekomo uzdrawia dzięki mocy Pana. Nie zabraknie również jazd windą, diagnozowania w trakcie przechadzek po korytarzy, czy różnych dziwnych i kontrowersyjnych sposobów House na znalezienie odpowiedzi na postawione przed nim zagadki.

Im dłużej ogląda się na ekranie Hugh Lauriego tym większe ma się wrażenie, że to rola jego życia, do której był wręcz skrojony. Nadal możemy czerpać przyjemność z jego ciętych wymian zdań z Lisą Edelstein oraz czerpaniem inspiracji z pogadanek z Wilsonem granym przez Roberta Seana Leonarda. Nie należy zapominać o scenach z przychodni, które prawdopodobnie stanowią najlepsze źródło geniuszu House, a zarazem odskocznię od prowadzonego przez niego przypadku.

Razem z Housem powracają także Foreman, Cameron oraz Chase. Po raz kolejny przyjdzie im mierzyć się nie tylko z tajemniczymi chorobami, do których dojście stanowić będzie długą drogę, co ze swoimi słabościami i charakterami. Chase zmierzy się z konsekwencjami choroby jego ojca, Cameron stanie oko w oko z możliwością zarażenia nieuleczalnym wirusem, a Foreman także będzie walczył o swoje życie, w jednym z najciekawszych, dwu-odcinkowym przypadku, z którym główny bohater będzie musiał się natrudzić.

Jeśli można znaleźć pewien wspólny element drugiego sezonu „House’a” to jest to bez wątpienia przeszłość, która dogania lekarza. Nie tylko wraca jego była ukochana, staje także w obliczu nierozwiązanej przez niego zagadki tajemniczej choroby, a o kolejach jego losów nieustannie przypomina mu boląca noga.

Zakończenie sezonu wielu widzów z pewnością zaskoczy, niektórym namiesza w głowie, a jeszcze innych po prostu ucieszy, gdyż zwiastuje ono nową historię w kolejnej serii oraz zmiany, które od czasu do czasu mają miejsce w serialu, być może tym razem będą to zmiany na stałe.

Jedno przemyślenie na temat “Dr House sezon 2. – recenzja”

  1. ~blog pisze:

    masz świetnego bloga

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>