Akira (film) – recenzja

źródło: filmweb.pl

Mamy rok 2017. Jak się okazuje wiele wizji różnych artystów – pisarzy, filmowców, twórców komiksów, itp. – nie sprawdza się. W „Ghost in the Shell” wskazywano, że 2019 r. to początek masowej cyborgizacji. Raczej daleko nam do tego. Nie wydaje się również, żeby wkrótce miała nastąpić wielka katastrofa, o jakiej właśnie chcę wam opowiedzieć.

W 1988 r. w Tokyo miała miejsce ogromna eksplozja, która na zawsze odznaczyła swoje piętno na mieszkańcach metropolii, ale także na całym świecie. Był to bowiem początek III wojny światowej. Po 31 latach na gruzach stolicy powstało NeoTokyo i choć wojna dawno się skończyła, to na ulicach panuje chaos.

W tym chaosie swoje miejsce odnajdują choćby gangi motocyklowe. Członkami jednego z takich gangów – Scrum Half – są Tetsuo i Kaneda, dwaj przyjaciele, którzy traktują się niemal jak bracia. Ich działalność nie należy jednak do najbezpieczniejszych i w wyniku pościgu z konkurencyjną szajką, Tetsuo zostaje ranny, a to stanowi początek dla potencjalnie apokaliptycznej katastrofy.

Tak pokrótce zarysowuje się fabuła japońskiego klasyka zatytułowanego „Akira”. Twórcą, scenarzystą i reżyserem w jednym jest Katsuhiro Otomo. Jest on także autorem mangi na podstawie której powstał film.

„Akira” przenosi nas w czasy buntowników post-apokaliptycznej Japonii. Obserwujemy jak zatarły się granice w zasadach przyjętych powszechnie w społeczeństwie. Wpisuje się to wszystko w nurt cyberpunk, choć akurat w tym przypadku technologiczne zaawansowanie nie stanowi aż tak istotnego punktu historii.

Prócz wspomnianych wcześniej głównych bohaterów poznamy też pozostałych członków gangu Kanedy oraz ich szkolnych rówieśników. Z drugiej strony przedstawieni są z kolei przedstawiciele rządu i wojska, przeprowadzający eksperymenty na dzieciach, a w ich szpony trafia ostatecznie Tetsuo. Znajdzie się też miejsce na wątek miłosny czy spisek i oszustwo grubymi nićmi szyte.

Z pozoru dzieci, bohaterowie potrafią radzić sobie w momentami bezwzględnym i mrocznym NeoTokyo. Wydarzenia sprzed wielu lata wymusiły na obywatelach dostosowanie się do istniejącego ładu i nawet najmłodsi, sieroty czy bezdomni muszą jakoś dać sobie radę.

Mógłbym po prostu powiedzieć wam, że manga wygrała wiele nagród (w tym nagrodę Harveya i nagrodę Kodansha), a to chyba dobry powód żeby zasiąść do seansu filmu. To co jednak zachwyca w „Akirze”, to połączenie świetnego przedstawienia fabuły i bohaterów, wartka akcji, ponadnaturalne moce, a to wszystko zwieńczone historią o buncie, zazdrości i przyjaźni.

Każdego powinna powalić na równe nogi animacja oraz to jak przedstawia się NeoTokyo. Z jednej strony jesteśmy zarzuceni kolorami i światłami wielkich japońskich wieżowców, z drugiej zaś odwiedzamy brudne, ciasne uliczki, lokalne bary oraz szerokie ulice pełne rozpusty i zamętu. Akcja w zasadzie trwa nieustannie, a jeśli mrugniesz, to możesz przegapić coś bardzo ważnego.

Od premiery filmu minęło już niemal 30 lat, ale nadal patrzy się na niego z wielką przyjemnością. Animacja poszła do przodu, ale w przypadku „Akiry” ten old-school jeszcze bardziej działa na jej korzyść. Z pewnością wrażenia po seansie były bowiem inne w latach 80., a inne będą teraz.

Nie sposób przejść obojętnie koło ścieżki muzycznej. Wsłuchując się w kolejne nuty, miałem wrażenie, że autorzy muzyki mieli rozwiązanie na każdą sytuację. Balansują między mrocznymi i przygnębiającymi dźwiękami, aż po niemal afrykańskie rytmy. Każda melodia znajduje się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie.

Niektórzy zarzucają „Akirze”, że nie oddaje w pełni powagi oraz złożoności historii i postaci z mangi, ale ciężko spodziewać się, że ktokolwiek byłby w stanie przenieść ponad 2000 stron na film trwający dwie godziny. Do tego byłby potrzebny serial, a produkcja z 1988 r. nie tylko daje radę zaciekawić ale wciąga. Zdecydowanie lepszym pomysłem jest więc najpierw obejrzeć japońską produkcję, a potem sięgnąć po jej pierwowzór.

Zakończenie filmu powinno dać satysfakcję każdemu z widzów, bowiem autor w tej całej fantastycznej, momentami nie mieszczącej się w głowie opowieści odnajduje realizm i stara się nie pozostawiać złudzeń po wydarzeniach, które mają miejsce. „Akira” powinna was zaskoczyć, dać wam do myślenia i stanowić dobry powód żeby w życiu nabrać nieco dystansu do samych siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>