Księżniczka po przejściach. Nie tylko o Gwiezdnych Wojnach – recenzja

Minął kolejny rok, a świat musiał pożegnać się z kolejną grupą niezwykle utalentowanych artystów. W tej grupie znaleźli się między innymi David Bowie, George Michael, Leonard Cohen, Debbie Reynolds czy Carrie Fisher. Jako fan „Gwiezdnych Wojen” to nad odejściem tej ostatniej ubolewam najbardziej. Żałobę udało się na szczęście ukoić, a to za sprawą samej księżniczki Lei.

W swoim 60-letnim życiu Fisher zdążyła zasłynąć na wiele różnych sposobów. Między innymi z potrzeby podzielenia się swoimi kolorowymi przeżyciami, powstał jej „one-woman show”, który cieszył się popularnością i ciepłym przyjęciem krytyków. Niedługo potem został zaadaptowany na książkę, „Księżniczka po przejściach. Nie tylko o Gwiezdnych Wojnach” która ukazała się w Polsce pod koniec 2015 r. nakładem wydawnictwa Dream Books.

Carrie streszcza swoje życie w sposób pełen humoru, autorefleksji i językowych wygibasów. Co zaś się tyczy powodów dla których powstała ta autobiografia, to jak sama pisze „opowiadam tę historię częściowo dlatego, że w ten sposób mogę odzyskać przynajmniej fragment swojego dawnego życia, które nie zostało zeżarte przez terapię elektrowstrząsową”. Czytelnik zapoznaje się z historią, która momentami może przerazić, a pomimo to autorce udało się umieścić uśmiech na mojej twarzy przez całą lekturę. Inteligencja, dowcip i dystans do swojej osoby czyni tę książkę wartą uwagi dla każdego.

W książce nie brakuje fotografii, po części prywatnych, które jeszcze bardziej uzmysławiają czytelnikowi jak szalona jest historia aktorki. Przewijają się przez nią wielkie gwizdy kina jak, np. Cary Grant czy Elizabeth Taylor, a także osoby, które z pozoru mogłyby nie mieć żadnego znaczenia, ale również odcisnęły swoje piętno na autorce. Mowa tu m. in. o wielu żonach jej ojca, kolejnych ojczymach, a także jej partnerach.

Jeśli jesteś fanem „Gwiezdnych Wojen” z pewnością sięgniesz po tę pozycję. Zdradzę jednak, że nie znajdziecie w niej wielu szczegółów z okresu kręcenia filmu. Jeśli zaś nie przepadasz za sagą George’a Lucasa i nie znasz twórczości Carrie Fisher, to musisz sięgnąć po tę pozycję. I to nie dlatego, że dowiesz się jak to jest być uzależnionym od narkotyków i alkoholu czy jak to jest radzić sobie z chorobą dwubiegunową bądź depresją maniakalną. Będziesz ją czytał i czytał, a kiedy już dojdziesz do ostatniej strony, będziesz żałował że Carrie nie miała ci więcej do opowiedzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>