Midnight Special – recenzja

źródło: filmweb.pl

Coraz mniej jest takich filmów, które zaskakują widza swoją prostotą. Często stawia się na widowiskowość, efekty specjalne, kolorowe postaci, pomijając nierzadko fabułę. Niedawno natrafiłem jednak na film, który obala zastany porządek w sci-fi, który nie potrzebuje wielu środków przekazu, aby namalować bardzo ciekawą, zamkniętą historię. Szykujcie się na „Midnight Special”.

Historia rozpoczyna się bardzo niewinnie, żeby nie powiedzieć, że nawet nudno. Okazuje się, że poszukiwany jest mężczyzna, który porwał dziecko. Dość szybko wychodzi na jaw, że jest to jego ojciec i porwał go z rąk teksańskiej sekty. Teraz udaje się razem z nim w pewne miejsce, przy okazji starając się uniknąć złapania. W sumie nic niezwykłego. Z czasem jednak Alton, bo tak ma na imię jego syn, objawia swoje nadprzyrodzone umiejętności, a tajemniczy klimat się zagęszcza. Czy jest kosmitą, efektem eksperymentów, czy może Bogiem i zwiastunem końca świata. Na to pytanie odpowiada film.

Reżyser Jeff Nichols z jednej strony pokazuje obsesję członków sekty na punkcie religii, którą wyznają, z drugiej zaś przedstawia ojca, który musi odnaleźć się w tej sytuacji i jakoś sobie z nią poradzić, choćby jej zakończenie miało być nie pomyśli. „Midnight Special” nie potrzebuje do tego wielkich efektów specjalnych, wystarczy zwykła podróż, choć w niezwykłych okolicznościach.

Michael Shannon, który wcielił się w rolę ojca chłopca, to facet który generalnie sprawia wrażenie twardziela. Tutaj musiał jednak dodać od siebie rodzicielską opiekuńczość i wyszło mu to naprawdę dobrze. Partneruje mu Joel Edgerton, który pomaga przewieźć Altona w bezpieczne miejsce. Oprócz nich w filmie zagrali także Kirsten Dunst i Adam Driver, ale tak naprawdę najważniejsza jest tu tajemnicza historia, która niesamowicie wciąga.

Oglądając każdą kolejną scenę, widz nie wie jak to wszystko się zakończy. Czy dziecko zostanie odebrane rodzicom? Czy oni na to pozwolą? Reżyser każe nam czekać do samego końca, a rozwiązanie wydaje się być satysfakcjonujące dla każdej strony. W obrazie nie brakuje też akcji, w końcu mamy do czynienia z ucieczką i pościgiem. Na pierwszy plan wysuwają się jednak detale i takie wydarzenia jak choćby oddalenie się chłopca od ojca dosłownie na chwilę.

Dawno żaden film tak bardzo pozytywnie mnie nie zaskoczył. Jeff Nichols pokazał, że w czasach gdy na ekranach kin rządzą wielkie roboty, walki na miecze świetlne, podróże przez galaktykę, jest jeszcze miejsce na prostą historię, otuloną płaszczem tajemnicy, chcącą jedynie zaskoczyć widza. Ta atmosfera bardzo się udziela, a przez to angażujemy się w losy chłopca. Dajcie się zaskoczyć, bo warto.

Ocena 7/10

4 przemyślenia na temat “Midnight Special – recenzja”

  1. ~sex anonse pisze:

    masz ciekawy styl pisania

  2. dzięki za ciekawą historię

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>