Szefowa (The Boss) – recenzja

SZEFOWA

Czy w Hollywood łatwo jest zrobić film? Tak. Czy łatwo jest zrobić komedię? Tak. Czy można w głównej roli obsadzać ciągle tą samą aktorkę? Tak. Przykład? Melissa McCarthy jako „Szefowa”. Czy jest to gra warta świeczki? Przekonajmy się.

Obecnie ciężko o naprawdę ciekawą, oryginalną komedię. Ostatnia jaka głęboko zapadła mi w pamięć i do której regularnie powracam, to „Jaja w Tropikach” z 2008 r. Dużo z kolei jest filmów które w zasadzie oparte są na tym samym, przede wszystkim jest to odtwórca głównej roli. Tak właśnie jest z filmami Melissy McCarthy.

„Szefowa” opowiada historię kobiety, która została milionerką, zarabia krocie, ale nagle trafia do więzienia za oszustwa finansowe. Gdy już je opuszcza musi zacząć wszystko od nowa. Brzmi łatwo i przyjemnie. Fabuła jednak postanawia spłatać nam figla. Nie jest to film o tym jak to po wyjściu z więzienia tytułowa szefowa postanawia odmienić swoje życie. Do momentu opuszczenia przez Michelle aresztu, nie spodziewałem się, że w całej historii będzie chodzić o stworzenie biznesu opartego na produkcji ciasteczek. Rozumiem wątek zemsty, bo stary znajomy bohaterki, Renault, zabrał jej firmę i pozbawił dawnego życia.

szefowa

Obraz oferuje nam to co zawsze w przypadku pani McCarthy – dużo żartów z otyłości i wszystkiego co się z tym wiąże, humor fizyczny i szaleństwa w stylu walki między rywalizującymi harcerkami czy pojedynku na samurajskie miecze. A morał całej opowieści ma być taki, że najważniejsza jest rodzina i najbliżsi przyjaciele, których nie wymienisz za żadne pieniądze.

To co razi w oczy, to przewidywalność, bo ani przez moment nie uwierzyłem w to, że Michelle nie odzyska należnego jej miejsca i statusu w społeczeństwie. Reżyser Ben Falcone, będący mężem aktorki, nie potrafi w pełni wykorzystać jej talentów. Takowe McCarthy posiada, bo inaczej nie byłaby jedną z niewielu aktorek w Hollywood, które mogą zawsze liczyć na główne role.

Ciężko wskazać w „Szefowej” jakikolwiek wyróżniający ją element. Jest to po prostu komedia jakich w Hollywood robi się na pęczki. Potwierdza to tylko, że w USA łatwo o dobry pomysł, a o wiele trudniej o dobry scenariusz. Tak więc jeśli chcecie spędzić miłe popołudnie w rodzinnym gronie, to jak najbardziej możecie sięgnąć po „Szefową”. Jeśli jednak macie już dość stereotypowych komedii, to radzę trzymać się z daleka.

Ocena 5/10

2 przemyślenia na temat “Szefowa (The Boss) – recenzja”

  1. po prostu dobry artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>